Niesamowite, jak jasne i rozświetlone jest niebo wieczorem po śnieżnym dniu. Jakby noc promieniała śniegiem. Takie białe noce, piękne noce.
Orhan Pamuk w "Śniegu" (Nobel 2006!) wiele uwagi poświęca śniegowi. Śnieg przypomina jego bohatrowi - Ka, poecie, czasy dzieciństwa, beztroski, niewinności, spokoju ducha. Widok śniegu uspokaja go wewnętrznie, przywraca mu wspomnienia z dawnych lat, przenosi go w czasie. Napawa go spokojem, ale jednocześnie lękiem - bo symbolizuje bezpowrotną młodość, niepowtarzalne szczęście, czas nie do powrócenia.
W kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie znajduje się obraz Tadeusza Makowskiego Zima.
Namalowany został przez malarza około 1918 roku i przywołuje w mej pamięci obraz Pietera Brueghela Myśliwi na śniegu (1565). Kompozycja obu obrazów jest niezwykle podobna, niewątpliwie Makowski inspirował się Brueghelem. Drzewa mają podobną konstrukcję, domki są niemalże jednakowe, na obu obrazach widzimy pochyłość terenu, w tym samym prawie miejscu umieszczone zostały postacie - u Brueghla myśliwi, u Makowskiego myśliwy (ze strzelbą) z saniami prowadzonymi przez konie. Dostrzegam jednak większy dynamizm u niderlandzkiego malarza - myśliwi i zwierzęta są w ruchu, stawiają opór silnemu wiatrowi, na obrazie Polaka natomiast spokojny chód pod lekką górkę, żołnierz (mundurowy) idący przodem spokojnie trzyma ręce za sobą, raczej spaceruje. Oba obrazy łączy ta sama aura i krajobraz - zimowy zmierzch.
Tadeusz Makowski (1882-1932), urodził się w Oświęcimiu, studiował w Krakowie na UJ u Jana Stanisławskiego i Józefa Mehoffera. W roku 1908 wyjechał do Paryża i tam mieszkał już do końca życia. Jego indywidualny styl łączy w sobie elementy kubizmu, naiwnego realizmu i prymitywizmu, wpływy malarstwa holenderskiego i niderlandzkiego (!) oraz polskiej sztuki ludowej. Częstym przedmiotem jego obrazów są dzieci, przedstawione w charakterystycznej dla Makowskiego geometrycznej formie i prymitywnej kompozycji.
I jeszcze na koniec Jacka Kaczmarskiego interpretacja obrazu Brueghla:
Ludzie słabi, ludzie bezradni
Odstający w tłumie łyżwiarzy
Piruetem na mroźnej zapadni
Ocalają barwy swych twarzy
Niewidoczni, nieważni, niezgrabni. (...)
Zgrzyta łyżwa, trzeszczy przyszła kra...
Życie trwa.
Ludzie dobrzy, ludzie normalni,
Pracujący nad dobrobytem,
W ciepłe rzeczy przezornie ubrani,
Przez otchłanie lodem przykryte
Prześlizgują się dziarscy, rumiani. (...)
Zgrzyta łyżwa, trzeszczy przyszła kra...
Frajda trwa.
Pejzaż zimowy, 1991.
Namalowany został przez malarza około 1918 roku i przywołuje w mej pamięci obraz Pietera Brueghela Myśliwi na śniegu (1565). Kompozycja obu obrazów jest niezwykle podobna, niewątpliwie Makowski inspirował się Brueghelem. Drzewa mają podobną konstrukcję, domki są niemalże jednakowe, na obu obrazach widzimy pochyłość terenu, w tym samym prawie miejscu umieszczone zostały postacie - u Brueghla myśliwi, u Makowskiego myśliwy (ze strzelbą) z saniami prowadzonymi przez konie. Dostrzegam jednak większy dynamizm u niderlandzkiego malarza - myśliwi i zwierzęta są w ruchu, stawiają opór silnemu wiatrowi, na obrazie Polaka natomiast spokojny chód pod lekką górkę, żołnierz (mundurowy) idący przodem spokojnie trzyma ręce za sobą, raczej spaceruje. Oba obrazy łączy ta sama aura i krajobraz - zimowy zmierzch. Tadeusz Makowski (1882-1932), urodził się w Oświęcimiu, studiował w Krakowie na UJ u Jana Stanisławskiego i Józefa Mehoffera. W roku 1908 wyjechał do Paryża i tam mieszkał już do końca życia. Jego indywidualny styl łączy w sobie elementy kubizmu, naiwnego realizmu i prymitywizmu, wpływy malarstwa holenderskiego i niderlandzkiego (!) oraz polskiej sztuki ludowej. Częstym przedmiotem jego obrazów są dzieci, przedstawione w charakterystycznej dla Makowskiego geometrycznej formie i prymitywnej kompozycji.
I jeszcze na koniec Jacka Kaczmarskiego interpretacja obrazu Brueghla:
Ludzie słabi, ludzie bezradni Odstający w tłumie łyżwiarzy
Piruetem na mroźnej zapadni
Ocalają barwy swych twarzy
Niewidoczni, nieważni, niezgrabni. (...)
Zgrzyta łyżwa, trzeszczy przyszła kra...
Życie trwa.
Ludzie dobrzy, ludzie normalni,
Pracujący nad dobrobytem,
W ciepłe rzeczy przezornie ubrani,
Przez otchłanie lodem przykryte
Prześlizgują się dziarscy, rumiani. (...)
Zgrzyta łyżwa, trzeszczy przyszła kra...
Frajda trwa.
Pejzaż zimowy, 1991.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz